Menu

projekt240

HISTORIA SPEŁNIANIA MARZEŃ, O MECIE NAJDŁUŻSZEGO BIEGU W POLSCE

WSPARCIE.

filip.majewicz

Już w sobotę Zimowy Ultramaraton Karkonoski im. Tomka Kowalskiego. Szykuje się wielkie ściganie, całkiem przyjemna pogoda, no i góry za którymi zdążyłem już zatęsknić. Ostatnie treningi pokazały, że wstydu nie powinno być, ale ultra - jakie by nie było, rządzi się swoimi prawami, tym bardziej zimą i tym bardziej w górach. Liczę na Wasze wsparcie i mocne trzymanie kciuków.

Ostatni mocny trening zrobiłem w weekend na trasie zawodów Grand Prix Dziewiczej Góry. W sumie 8 razy zaliczyłem nasz poznański szczyt, w nieco ponad 2 godziny i z 21 kilometrami w nogach. W tygodniu jeszcze siła biegowa, jedna nieco szybsza jednostka i krótkie rozbieganie, które czeka na mnie zaraz po opublikowaniu tego posta. Półmaraton w Tel Avivie pokazał, że jestem na dobrej drodze, ale dopiero w sobotę - a może bardziej w niedzielę, przyjdzie czas na konkretne podsumowanie pierwszego etapu przygotowań do projektu240. 

Małymi krokami dążę do wyznaczonego celu. Chce przede wszystkim spełnić swoje marzenia, udowodnić coś samemu sobie, a może także kilku innym osobom. Często słyszę, że to nie możliwe, że nie da się przebiec 200 kilometrów, że jestem nienormalny, że nie dam rady. Chwilę później idę na trening, a w lipcu w trakcie kilkudziesięciu godzin solidnych rozmyślań - mam nadzieję, że będę przypominał sobie właśnie te głosy. To ogromna dawka motywacji!

Gdy ktoś bawiący się sportem, na poważnie lub tylko dla siebie słyszy o wsparciu, myśli jednoznacznie - sponsor. W telewizji możemy obejrzeć film wyłącznie dzięki firmie produkującej proszek do prania, albo cudowny lek na przeziębienie, w radiu prognozę pogody przynosi nam producent samochodów, a na internetowych witrynach zanim znajdziemy interesujący artykuł wyskoczy nam miliard reklam. W sporcie podobnie, trzeba mieć solidne zaplecze, a żeby je zbudować potrzeba wyniku. Jedno i drugie mam nadzieje kiedyś przed mną, ale teraz doceniam to wsparcie, które przychodzi jak jesteś słaby, nie masz wyniku i robisz to co kochasz, nawet czasami kosztem innych.

Wiem, że w sobotę będę mógł liczyć nie tylko na Natalię, która jak zawsze będzie ze mną, ale też na rodziców, przyjaciół, którzy w Poznaniu, Raszkowie czy wielu innych miejscach będą mocno myśleć, czy już dotarłem, albo gdzie właśnie buszuję i w jak dużym śniegu. To daje wielgachnego kopa i właśnie takie wsparcie jest najważniejsze! Gdy układam sobie w głowie, że ktoś tam czeka, aż z mety napiszę "jestem", nie pozostaje mi nic innego jak tylko jak najszybciej tam dotrzeć.

Korzystając z okazji dzisiejszego święta i pamiętając, że SIŁA jest KOBIETĄ, wszystkim Paniom ślę najlepsze wybiegane życzenia! :)

© projekt240
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci